'Jak wychować dziecko dwujęzyczne' Barbary Zurer Pearson - recenzja i streszczenie

Tytuł: Jak wychować dziecko dwujęzyczne. Poradnik dla rodziców (i nie tylko)

Autor: Barbara Zurer Pearson

Wydawnictwo: Media Rodzina

Liczba stron: 443

Ocena: 5/5

Zaczynając moją przygodę z wielojęzycznym wychowaniem córki, swoją wiedzę na temat dwujęzyczności opierałam głównie o materiały znalezione w internecie. Czytałam blogi i bezpłatne broszury o wielojęzyczności. Pisałam o nich między innymi tutaj: https://polskamamazagranica.blogspot.com/2020/07/darmowe-materiay-o-dwujezycznosci-albo.html

W dzisiejszych czasach można przeczytać naprawdę wiele na ten temat na bezpłatnych stronach, więc nie czułam zbytniej potrzeby, aby zakupić specjalną książkę. Wydawałoby się, że w googlu i na blogach rodziców dzieci wielojęzycznych można znaleźć wszystkie odpowiedzi. Jednak wraz z rośnięciem córki, zdałam sobie sprawę z wagi problemu wychowania wielojęzycznego dziecka i postanowiłam zacząć moją czytelniczą przygodę z dwujęzycznością od kultowej pozycji Barbary Zurer Pearson. Nie zawiodłam się, książkę oceniam na 5/5 i uważam, że bardzo dużo się z niej nauczyłam.

Barbara Zurer Pearson zawodowo zajmuje się tematem wielojęzyczności. Jest doktorem lingwistyki stosowanej, czyli dziedziny nauki zajmującej się studiami nad językiem i rozwiązywaniem problemów językowych, w tym tych związanych z wielojęzycznością. Pracuje naukowo na uniwersytecie Massachusetts i w książce wielokrotnie wspomina i cytuje własne badania naukowe. W związku z tym pozycja "Jak wychować dziecko dwujęzyczne" pisana jest z perspektywy naukowca na co dzień zajmującego się zagadnieniami związanymi z wielojęzycznością. Jest rzetelnie przygotowana, zawiera odnośniki do źródeł i badań naukowych. Autorka nie waha się również pisać o problemach metodologicznych związanych z badaniami nad dwujęzycznością. Wiele z błędnych mitów o wielojęzyczności, jak np. przekonanie o tym, że dwujęzyczne dzieci zaczynają mówić później niż te jednojęzyczne, wynika z tego, że wyniki badań naukowych zostały niepoprawnie zinterpretowane. Barbara Zurer Pearson jest bardzo ostrożna w swojej książce i rzetelnie przedstawia za i przeciw dwujęzyczności. Mnie takie naukowe podejście bardzo odpowiadało, bo sama zawodowo zajmuję się badaniami naukowymi, ale być może komuś niektóre rozważania autorki mogą wydawać się zbędne. 

Jeśli szukacie szybkiego poradnika dla rodziców z listą punktów do odhaczenia, to nie będzie to dla Was idealna książka. Pozycja, którą rodzicom dwujęzycznych dzieci proponuje Barbara Zurer Pearson, to kompendium wiedzy na ten temat. Oczywiście, znajdziemy tu i praktyczne porady  dla rodziców i rodzin wielojęzycznych, ale jest to tylko część książki, a nie jej całość.

Warto dodać, że polska wersja omawianej publikacji to nie tylko dosłowne tłumaczenie, ale i adaptacja książki na polski grunt. Za to należą się brawa tłumaczom, Zofii Wodnieckiej i Karolowi Chlipalskiemu. Dzięki ich wysiłkowi polscy czytelnicy mają możliwość lektury przykładów i studiów przypadków oraz końcowych przydatnych adresów i portali internetowych dostosowanych do polskiej rzeczywistości. Dzięki temu książka jest bliższa i bardziej przydatna polskim odbiorcom. Gorąco ją polecam!

Książka składa się z ośmiu głównych rozdziałów. Poniżej przedstawiam kilka ciekawostek, które wyłapałam podczas lektury.

Korzyści z dziecięcej dwujęzyczności

Rozdział początkowy przedstawia korzyści z dziecięcej dwujęzyczności. Nie znalazłam tam wielu nowych informacji, ale przedstawione one zostały z perspektywy lingwisty używającego fachowego słownictwa (czytając tę książkę, miałam już za sobą lekturę "Dwujęzyczności w pytaniach i odpowiedziach", gdzie poruszane są te zagadnienia: https://polskamamazagranica.blogspot.com/2020/07/bezpatny-poradnik-dwujezycznosc-w.html). Rozdział ten wydał mi się też nad wyraz optymistyczny. Miałam wrażenie, że przedstawia zbyt pozytywny obraz wielojęzyczności i obawiałam się, że pozostałe przemyślenia będą utrzymane w tym tonie. Na szczęście tak nie jest. 

W rozdziale pierwszym autorka wspomina m.in. o tym, że wielojęzyczne dzieci na wczesnym etapie życia rozwijają zdolności metajęzykowe, czyli analizy języka, co ułatwia im naukę czytania i logicznego myślenia. Dzieci wielojęzyczne wcześnie ujawniają świadomość fonologiczną, czyli na temat jednostek tworzących słowa. Potrafią odróżnić sferę semantyczną języka (czyli związaną ze znaczeniami) od jego budowy. To pomaga im w wielu zadaniach, które są od nich wymagane w przedszkolu i szkole i sprawia, że w pewnych kwestiach radzą sobie lepiej niż dzieci jednojęzyczne.

Jak dziecko uczy się pierwszego języka?

W rozdziale drugim autorka skupia się na mechanizmach nauki pierwszego języka. Wyjaśnia, że nauka języka zaczyna się od rozróżniania dźwięków właściwych dla danego języka. Noworodek słyszy o wiele więcej dźwięków dochodzących z otoczenia niż osoba dorosła. Z czasem odrzuci te dźwięki, które nie są mu do niczego potrzebne. Wyspecjalizuje się w rozróżnianiu dźwięków właściwych dla języków, którymi jest otoczony. To dlatego osoby dorosłe uczące się obcego języka często mają problem z wymową niektórych głosek - ich ucho oduczyło się rozróżniania niektórych dźwięków jako odrębnych jednostek. Po opanowaniu dźwięków, dziecko uczy się sylab, które potem łączą się w słowa: najpierw rzeczowniki, a potem czasowniki i inne.

Autorka w ciekawy sposób ilustruje, jak następuje rozwój rozumienia języka u dziecka. Zdarzyło się Wam np. kiedyś, że pytacie Wasze dziecko o wskazanie kota, a ono pokazuje psa? Mnie się to przytrafiło i myślałam, że oznacza to nie mniej ni więcej, że córka jeszcze się nauczyła, co to jest kot. Jest to nie do końca prawda, jak wyjaśnia Barbara Zurer Pearson. Nam rozróżnienie pomiędzy psem a kotem przychodzi automatycznie, ale dziecko musi najpierw skategoryzować dane słowo. Kiedy po raz pierwszy usłyszy słowo "kot" i powiąże je ze zwierzęciem, być może pomyśli, że kot to każde zwierzę czworonożne. Dopiero po wielokrotnych powtórzeniach dziecku udaje się poprawnie skategoryzować słowo "kot". Podobnie dzieje się z innymi słowami. W przypadku czasowników rzecz jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo ich poprawne zrozumienie zależy o wiele bardziej od kontekstu. 

Oprócz opisu rozwoju nauki pierwszego języka, rozdział ten zawiera wskazówki, jak wspierać mowę dziecka. Kluczem są tu żywe interakcje, czyli sytuacje, w których dziecko bezpośrednio używa języka. Poza tym  w rozdziale drugim znajdziemy pomocną tabelę, w której przestawione są kamienie milowe w rozwoju mowy dzieci w zależności od wieku dziecka. Ta tabela to dobry punkt orientacyjny i sprawdzian, czy nasze dziecko rozwija się prawidłowo.  

Jak dziecko uczy się drugiego języka i do jakiego wieku może zapomnieć ojczystego języka?

W rozdziale trzecim Barbara Zurer Peason opisuje, jak dziecko uczy się kolejnych języków. Przeczytamy tutaj o tym, co dzieje się w mózgu dzieci, które zaczynają się uczyć drugiego języka i jak na ten "szok poznawczy" reagują ich połączenia nerwowe. 

Autorka porusza również problem zapominania języka. Wiele dzieci wielojęzycznych jest takimi we wczesnym dzieciństwie, ale potem całkowicie zapominają jeden z języków. Okazuje się, że wiek 9 lat jest w przypadku zapominania ojczystego języka znaczącą barierą. Jak pisze autorka na str. 151: 

"dzieci imigrantów generalnie nie zapominają swojego pierwszego języka, gdy zmieniają środowisko językowe po dziewiątym roku życia. Tymczasem u dzieci poniżej dziewiątego roku życia, które wzięły udział w badaniach, preferencja języka zmieniała się już po roku pobytu w angielskojęzycznym otoczeniu. W większości przypadków już po trzech latach nowy język - angielski - stawał się dominujący."

Myślę, że jest to ważna informacja dla wszystkich rodziców, którzy planują emigrację. Aby język otoczenia nie wyparł rodzimego języka u małych dzieci, potrzebne jest dodatkowe wsparcie pierwszego języka.

Jak dwujęzyczność funkcjonuje w praktyce?

Rozdział czwarty jest skarbnicą porad na temat tworzenia środowiska wspierającego wielojęzyczność. Omawia główne metody stosowane przez rodziców: OPOL, ML@H, T&P (o których wspominałam przy okazji recenzji innej publikacji o wielojęzyczności: https://polskamamazagranica.blogspot.com/2020/07/bezpatny-poradnik-dwujezycznosc-w.html) oraz MLP (Mixed Language Policy, strategia mieszania języków), często stosowana w rodzinach azjatyckich (jeśli oglądacie filmy Bolywood, na pewno zauważyliście, że zdarza się w nich, że ktoś w jednym zdaniu mówi po angielsku i hindi). Autorka podkreśla, że aby dziecko nauczyło się języka, musi odczuwać potrzebę używania go (np. w kontaktach z rówieśnikami albo rodziną), ale równie ważny jest czas ekspozycji na dany język. Na str. 189 czytamy o tym, że istnieje pewna minimalna liczba godzin w tygodniu, podczas których dziecko powinno mieć styczność z danym językiem, jeśli dwu- albo wielojęzyczność jest naszym celem:

"mniej więcej 20 procent czasu w ciągu dnia, czyli około 15 godzin tygodniowo rozmów w języku mniejszości to absolutne minimum. Inni badacze natomiast uważają, że aby dzieci stały się dwujęzyczne, powinny używać języka mniejszości przez co najmniej 30 procent czasu (tj. około 25 godzin tygodniowo)."

Te wskazówki oznaczają, że dziecko może mieć problemy ze swobodnym wypowiadaniem się w języku mniejszościowym, jeśli zbyt mało mówimy do niego w danym języku. Oznacza to również, że im więcej języków dziecko ma do opanowania, tym może być mu ciężej. O ile dwujęzyczność nie powinna być problemem, jeśli chodzi o alokację czasu pomiędzy języki, już mając pięć języków w rodzinie osiągamy pułap 20 procent, jeśli każdemu językowi poświęcamy tyle samo czasu dziennie. Mnogość języków prowadzi do tego, że zasób słownictwa w każdym z języków z osobna może być bardziej ograniczony niż u dziecka jednojęzycznego. Jest to kwestia czystej matematyki i ekspozycji na dany język. Autorka zawiera w tym rozdziale rady, jak efektywnie dać dziecku kontakt z językiem, aby mogło się nim swobodnie posługiwać. 

Rozdział piąty to studia przypadków, przedstawiające przeróżne rodziny i ich historie. W polskim tłumaczeniu książki znalazły się rodziny używające języka polskiego, co jest zasługą tłumaczy, którzy podjęli się nie tylko dosłownego tłumaczenia książki dr Pearson, ale i przeprowadzenia własnych wywiadów z rodzinami wielojęzycznymi.

W szóstym rozdziale poruszony został temat problemów, które mogą uniemożliwić dziecku skuteczne stanie się osobą dwujęzyczną. Są to głównie problemy natury zdrowotnej i wymagają specjalistycznej pomocy. Zazwyczaj nie ma przeciwskazań, aby przeciętne dziecko wychowujące się w rodzinie wielojęzycznej było w stanie opanować kilka języków.

Książka kończy się rozdziałem podsumowującym wyniki badań, które porównują dzieci wielojęzyczne z jednojęzycznymi. Początkowy rozwój mowy u dzieci jedno- i wielojęzycznych jest jednakowy. W wieku sześciu miesięcy dzieci słyszą jeszcze wszystkie dźwięki ze swojego otoczenia, jednak już w wieku dwunastu miesięcy zaczynają ignorować różnice pomiędzy dźwiękami, jeśli nie są one potrzebne do mówienia w języku, który słyszą na co dzień. Nie ma dowodów na to, że dzieci wielojęzyczne zaczynają mówić później, a mimo to ten mit wciąż pokutuje u wielu ludzi. Jak czytamy na str. 350:

"za postrzeganie dzieci dwujęzycznych jako "wolniejszych" od jednojęzycznych do pewnego stopnia odpowiada "powolność" po stronie rodziców. Jeśli nawet pierwsze słowa dziecka dwujęzycznego są obiektywnie równie zrozumiałe (...) to jednak rodzicom trudniej jest zidentyfikować, jakie to są konkretnie słowa. Dzieje się tak, bo nie są oni uprzedzeni, jakiego języka mają oczekiwać ze strony dziecka."

Książka kończy się krótkim rozdziałem na temat wielokulturowej tożsamości oraz alternatywnym spisem treści i słowniczkiem najważniejszych pojęć. 

Myślę, że ta książka to "must have" każdego rodzica dziecka wielojęzycznego, któremu na sercu leży nauka języka ojczystego u dziecka. Gorąco polecam!



Publikowanie komentarza

0 Komentarze