'Pucio mówi dzień dobry' i 'Pucio mówi dobranoc' - recenzja

Tytuł: Pucio mówi dzień dobry

         Pucio mówi dobranoc

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Wiek testowanego dziecka: od 10 miesięcy

Ocena: 4/5


Opinia:

„Pucio mówi dzień dobry" i  Pucio mówi dobranoc" to dwie małe kartonowe książeczki, które doskonale uzupełniają  „dużą" serię o Puciu. Dzięki gabarytom mogą okazać się przydatne w podróży, gdy tradycyjne wydanie Pucia nie mieści się do naszej walizki.

„Pucio mówi dzień dobry" ma za zadanie obudzić dziecko, zaś  Pucio mówi dobranoc" je uśpić, dlatego pomysł na książki jest kompletnie różny. Autorką obu jest jednak „mama" Pucia, logopeda Marta Galewska-Kustra, a za ilustracje tradycyjnie odpowiada Joanna Kłos. Muszę przyznać, że kiedy na początku pokazałam je mojej córce, kompletnie nie wzbudziły zainteresowania. Mała zaczęła z ochotą przeglądać te małe książeczki o Puciu dopiero po tym, jak poznała go z pozycji „Pucio uczy się mówić", o której pisałam w pierwszym wpisie na blogu: https://polskamamazagranica.blogspot.com/2020/07/pucio-uczy-sie-mowic-zabawy.html

„Pucio mówi dzień dobry" 

Na początku córka lepiej przyjęła książkę na dzień dobry. To pozycja, w której towarzyszymy Puciowi od momentu przebudzenia do momentu wyjazdu samochodem do przedszkola. Pucio wstaje, ubiera się, myje zęby, twarz, je śniadanie, tańczy do muzyki z radia, daje jeść kotkowi i psu. Na końcu książki ubiera się i wychodzi do przedszkola. Po drodze wszyscy go pozdrawiają radosnym dzień dobry". To bardzo pozytywna książeczka, która zaangażuje naszego malucha w pomoc Puciowi i witanie dnia razem z nim. Dziecko zostanie m.in. zachęcone do łaskotania Pucia w stopy, pokrojenia banana, tańca, pomocy Puciowi przy zapięciu kurtki i butów. Jedyne do czego mogę mieć uwagi, to że kolejność czynności jakie rano wykonuje Pucio nie do końca zgadza się z kolejnością u nas w domu. Jednak córce nie za bardzo to przeszkadza. Chętnie czyta tę pozycję, chociaż po pójściu córki do przedszkola nieco zeszła na plan na rzecz „Pucio mówi pierwsze słowa", gdzie oprócz porannych domowych czynności pokazane jest również, co Pucio robi w przedszkolu (o tej książce pisałam tutaj: https://polskamamazagranica.blogspot.com/2020/10/pucio-mowi-pierwsze-sowa-recenzja.html). Poniżej prezentuję Wam kilka zdjęć z „Pucio mówi dzień dobry" :











„Pucio mówi dobranoc" 

Przez jakiś czas córka kompletnie nie była zainteresowana lekturą Pucio mówi dobranoc". Pokazywałam jej książkę przed pójściem spać, a ona wręcz ją odrzucała. Jednak po lekturze Pucio uczy się mówić", z czasem zaakceptowała  Pucio mówi dobranoc" i teraz czytamy tę książkę każdego wieczoru przed snem. Muszę szczerze napisać, że zrobiłam ponad 10 podejść do tej książeczki, zanim córka ją zaakceptowała. 

Książeczka ma wyciszyć i uśpić dziecko, dlatego jest pozbawiona elementów rozbudzających, które znajdziemy w pozycji na dzień dobry. Zamiast tego mamy stonowane, raczej ciemne kolory i powtarzalny schemat. Kiedy Pucio nie może zasnąć, tata bierze go na ręce i pokazuje kolejne rzeczy za oknem, mówiąc a. co robiły podczas dnia, b., że bardzo się zmęczyły i c. teraz śpią. W głównej części książki na każdej stronie mamy trzy małe obrazki odpowiadające schematowi a. b. c. Na ostatnim z obrazków dany przedmiot lub osoba zawsze śpią. W końcu i Pucio zaczyna ziewać i usypia. W naszym domu czytanie  Pucio mówi dobranoc" stało się rytuałem. Jednak książka do dzisiaj mnie nie zachwyca. Tekst mnie nudzi, a rzeczywistość Pucia oglądana przez jego okno bardzo odbiega od naszej. Myślę, że  Pucio mówi dobranoc" jest dobrym wyborem dla fanów Pucia, ale nie ma w sobie tej mocy, jaką zawierają logopedyczne publikacje o Puciu (duże książki).  

Pucio mówi dobranoc" i  Pucio mówi dzień dobry" to w mojej opinii książeczki odcinające nieco kupony od sukcesu dużego Pucia. Oczywiście nie ma w tym nic złego i jeśli Wasze dziecko lubi Pucia, to pokocha i te książeczki. Jednak jeśli liczycie na logopedyczne wskazówki albo wsparcie mowy dziecka, to nie są to książeczki, które spełnią Wasze oczekiwania

Zastanawia mnie również, dlaczego w obu książkach oprócz dzieci dominującą postacią jest tata Pucia. Mama pojawia się w Pucio mówi dobranoc" dopiero na ostatniej stronie (śpi). Kompletnie nie uczestniczy w rytuale kładzenia Pucia do łóżka i nie ma o niej nawet żadnej wzmianki. Z kolei w Pucio mówi dzień dobry" mamy w ogóle nie ma, dziećmi rano zajmuje się tylko i wyłącznie tata. Muszę przyznać, że jako mamie średnio mi się to podoba. Byłoby lepiej, gdyby książki przedstawiały rodziców razem uczestniczących w domowych obowiązkach albo dzielących się nimi, a nie wykluczały jednego rodzica (i to ciągle tego samego) z codziennych rytuałów. Co o tym sądzicie i jak u Was przyjęły się te książki?

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z  Pucio mówi dobranoc":



















Publikowanie komentarza

0 Komentarze